28 kwi 2015

Miły dzień

Dzisiejszy dzień z czystym sercem mogę zaliczyć do udanych. Po ukończeniu lekcji, błyskawicznie znalazłam się na przystanku, aby wsiąść w tramwaj i pojechać do domu. Na miejscu czekała na mnie Nikola, z którą umówiłam się już wcześniej. W planach miałyśmy zrobienie zdjęć. Z racji tego, że N. była bardzo ciekawa mojego aparatu, bez najmniejszego oporu powierzyłam go w jej ręce. Czekając, aż pogoda minimalnie się poprawi (padał deszcz, a temperatura także nie była zbyt wysoka) robiłyśmy dziwne miny, wydurniałyśmy się, bawiąc się funkcjami w lustrzance. Kiedy wreszcie przestało padać, wyszłyśmy na dwór i udałyśmy się w stronę górki z widokiem na osiedle.
Przez około godzinę latałyśmy tu i z powrotem. Ja, jako "profesjonalna modelka" co chwilę ściągałam i zakładałam kurtkę, biegałam, pozowałam (o ile można to nazwać pozowaniem). Dawno się tak dobrze nie bawiłam :)

Wszystko, co dobre - szybko się kończy. W tym momencie siedzę na wygodnej kanapie i przeglądam fotografie. Przyznaję, że niektóre nasze dzieła wyszły naprawdę na dobrym poziomie! Jesteśmy amatorkami, a jak na amatorki... Absolutnie nie jest tragicznie.
Ups, przeziębiłam się. Krótki rękawek przy dosłownie kilku stopniach nie był dobrym pomysłem.