4 mar 2016

Matematyka krulofą nauk

Ostatnimi czasy coraz częściej słyszę: 
Po humanie nie znajdziesz porządnej pracy. Pozostanie Ci tylko McDonald's
Musisz wybrać się na studia o podobnym pokroju, co klasa w liceum
Będziesz kolejnym psychologiem, prawnikiem?
Musisz być taka i taka, musisz robić to i to
- - -
Coś Wam powiem...
NIC NIE MUSZĘ.

Nic (kurde) nie muszę. To moje życie i to właśnie JA decyduję o swoim dalszym losie. W chwili obecnej jestem na profilu matematyczno-fizycznym. Czy to oznacza, że zabiorę się za rachunek różniczkowy i obliczanie prędkości? Nie. Swoją drogą, przedstawiam Wam poniżej fragment artykułu, znalezionego przypadkiem w internecie:

"Za to absolwenci matematyki nie szukają pracy. Pracodawcy wiedzą, że matematyk, z wykształconymi umiejętnościami analitycznego i syntetycznego myślenia, to dobry pracownik, którego warto zatrudniać."

Po powyższym tekście, na myśl nasuwają mi się dwa, dość konkretne słowa...
GÓWNO PRAWDA.

Dobra, bądź sobie tym umysłem ścisłym. Bądź sobie absolwentem matematyki. Jednak nie znaczy to, że od tak, poprzez pstryknięcie palca znajdziesz pracę. Będąc na rozmowie kwalifikacyjnej nie wystarczy podanie papierka do ręki. Ważna jest również umiejętność zaprezentowania się z jak najlepszej strony! Poprawna polszczyzna, maniery, odpowiedni ubiór... Czy to nie jest istotne? Masz superextrafenomenalne wykształcenie - ciesz się z tego. Jednak, gdy wyglądasz jakby przed chwilą walnął w Ciebie traktor i zachowujesz się jak typowy wieśniak - sorry.
W społeczeństwie panuje przekonanie, że jeśli dana osoba uwielbia matematykę, zachwyca się ułamkami i innymi pierdołami uważa się ją za przysłowiowego lamusa i no life'a. Niewiele jest prawdy w tym stwierdzeniu, aczkolwiek muszę przyznać, że tego typu ludzie istnieją i nie są zbyt pozytywnie postrzegani. Pewnie teraz wyszłam na kompletną kretynkę, ale wiecie co? Wolę być kretynką niż zamkniętą w czterech ścianach zagorzałą fanką LOL'a, która całymi dniami pyka na laptopie i wkurza się, gdy mama wejdzie do pokoju. Amen.

Wyczuwam bulwers... Ale nie będę tego ukrywać.
Podsumowując: Jak się chce, to można. Można wszystko. Nie musisz być wybitnym matematykiem, aby zdobyć uznanie ze strony innych ludzi. Jeżeli czujesz się dobrze z tym, co w tym momencie robisz - rób to dalej i przekonuj do tego swoje otoczenie. Wybitnych umysłów jest od groma, ale większość z nich to nic nie reprezentujący sobą ludzie. Liczy się tylko matematyka.
Ekstremalne przypadki.

20 komentarzy:

  1. Tak bardzo true...
    Mnie osobiście denerwuje ta "plakietka" przyczepiona do każdej osoby w mojej szkole, która lubi matematykę, polski, czy jakikolwiek przedmiot inny niż wf... Popularnie mówią na mnie przez to kosmitka:')
    Ludzie nie potrafią zrozumieć, że moje życie to nie tylko nauka i ciągle słyszę pogłoski, że w domu tylko siedzę z nosem w książkach. Ile to można się dowiedzieć na swój temat...
    I w sumie trochę denerwują mnie tacy ludzie. Myślą, że znają mnie lepiej niż ja? Tak ciężko uwierzyć że też mam przyjaciół i swoje życie towarzyskie, bo niekiedy zajrzę do książek (w przeciwieństwie do niektórych...)? Szczerze mówiąc śmieszy mnie to, jak można tak kogoś oceniać XD Taką mamy teraz rzeczywistość

    Pozdrawiam i obserwuję xoxo
    >ONLYMERY55.BLOGSPOT.COM<

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc, jak zaczęłam czytać tego posta, to miałam ogromną nadzieję, że będzie on o tym, że po humanie nie idzie się do McDonalda, bo zamierzam wybrać ten kierunek (biol-chem, mat-fiz - nie dla mnie). Ale tak czy owak się zgadzam co do tego, że trzeba się ładnie prezentować, a nie liczą się tylko te umiejętności. Tylko zgadzam się z innego powodu - ludzie (w tym przypadku pracodawcy) oceniają innych po jednej takiej rozmowie, a może taki pracownik radziłby sobie w pracy super, tylko po prostu nie do końca ma doświadczenie w kontaktach międzyludzkich, jest introwertykiem, no nie wiem - ma problemy z takimi zwyczajnymi rzeczami. I od razu wychodzi na dziwaka. Dlatego trzeba się przed takim czymś przygotować.
    "W społeczeństwie panuje przekonanie, że jeśli dana osoba uwielbia matematykę, zachwyca się ułamkami i innymi pierdołami uważa się ją za przysłowiowego lamusa i no life'a" - no ja szczerze mówiąc pierwszy raz to słyszę. Właśnie panuje przekonanie, że to inteligentni i porządni ludzie. Więcej stereotypów jest o humanach.
    "Wolę być kretynką niż zamkniętą w czterech ścianach zagorzałą fanką LOL'a, która całymi dniami pyka na laptopie i wkurza się, gdy mama wejdzie do pokoju" - no może nie wkurzam się, jak mama wejdzie do pokoju, ale moje życie to coś podobnego do tego opisu (no właściwie ściślej mówiąc tylko w weekendy, trochę w dni szkolne) XD no i gram w inne MMORPG, oglądam jeszcze anime i filmy i czytam książki. Jestem no-life'em i się do tego przyznaję. I wiesz co Ci powiem? Podoba mi się to :v także PROSZĘ NIE OBRAŻAĆ NOŁ-LAJFÓW!

    Pozdrawiam :)

    Alicjonada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama noł-lajfiłam długi czas :D Zbyt ostro się wyraziłam na ten temat, proszę o wybaczenie.
      Pisząc o gościach, kochających matmę- bardziej sugerowałam się opinią gimbusków, bo często w takim środowisku panują tego typu poglądy. No, przynajmniej u mnie często się w ten sposób wyrażano.

      Usuń
    2. Haha spoko rozumiem :D

      OK, moje gimnazjum jest akurat fajne i w sumie mało takich krążących, krzywdzących stereotypów. ;)

      Usuń
  3. Zdaję sobie doskonale sprawę, że matematyk jest bardzo ważnym przedmiotem... ale jakoś nie za bardzo mi ona idzie :D Bardzo fajny post! :)
    OUURSELVES.BLOGSPOT.COM -KLIK

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny post, lubie czytać takie wpisy :3
    Przejrzałam kilka poprzednich postów i też są świetne <3
    Śliczny design bloga <3 w jakim programie jest zrobiony nagłówek?
    Czekam na kolejny post.
    Pozdrawiam

    Zapraszam też na konkurs Mój blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama jestem na profilu matematycznym, ale nie uważam, że matma jest królową. Bo co to za wykształcony człowiek, który nie potrafi się spójnie wypowiedzieć np. na rozmowie kwalifikacyjnej. To, że ktoś poszedł na profil humanistyczny to nie znaczy, że widzi siebie w macu. Po "humanie" można wybrać ścisłe studia, a bardziej się postarać. Smutne jest to, że niektórzy myślą stereotypami i tyle.
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Taak, skąd ja to znam. "Koniecznie mat-fiz albo ekonomy, bo nie znajdziesz pracy." Jasne.

    OdpowiedzUsuń
  7. O Jezu, całe liceum to słyszałam. Nie tylko od znajomych, rodziny czy przechodniów na ulicy, ale również od nauczycieli. I to, niestety, bolało najbardziej. Prawda jest taka, że faktycznie my, humaniści, a mamy pod górkę, bo nasze umiejętności nie są już tak bardzo potrzebne światu. Nie znaczy to jednak, że nie mamy szans na rynku! Przecież jest dokładnie tak, jak napisałaś - nie samym papierkiem człowiek żyje. Liczy się również słowo mówione i to, jak bardzo będziemy w stanie sprzedać siebie.



    Pozdrawiam,
    Mówiąc Słowami:)

    OdpowiedzUsuń
  8. boziu doskonale wiesz co ja czuje !!!!
    super post normalnie nigdy tak cudnego nie czytałam !
    jesteś moim bogiem !
    :) w wolnym czasie zajrzyj do mnie http://modnemadam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też na mat-fizie, jeszcze. :D I idę na polibudę. Jednak nie uważam, żeby matematyka czyniła nas lepszymi pracownikami. Mogę jedynie stwierdzić, że studia techniczne są teraz w modzie(?), a że technologia cały czas się rozwija, to teraz chętnie zatrudniają absolwentów politechniki. Nie oznacza to jednak, że po polonistyce czy innym humanistycznym kierunku bez jakiejś większej wiedzy z matematyki jest się gorszym, wręcz przeciwnie- jest się takim samym człowiekiem jak ścisłowiec, nie ma lepszych a gorszych. ;)
    krysiastyle.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze to napisałaś, a co najlepsze teraz szkoła ogólnie nic nie daje. Czuje się jak idiotka w szkole.. Trzeba być upartym i pomysłowym i dążyć do swoich celów!

    Zapraszam ♥ http://xdowhatyoulove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. ja z matmy jestem noga, a jakoś radze sobie w życiu, chociaż tak skończyłam kierunek o pokroju ścisłym. swietny post :) zapraszam do mnie pozostacsoba.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Wreszcie napotkałam blog który da się czytać. Piszesz w sposób, jaki ja lubię, no wiesz taki dosłowny i szczery. Ja totalnie nie rozumiem matematyki ani polskiego. Nie chcę wiązać przyszłości z nauką, szkoda że raczej nie mam wyjścia. Ogólnie to chciałabym kiedyś wyjechać w podróż dookoła świata. Haha, no cóż to raczej nie możliwe, ale marzenia warto mieć.
    ontheicce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miły komplement :) Pamiętaj, że wszystko jest możliwe! Trzeba po prostu mocno wierzyć w swoje marzenia i przede wszystkim - dążyć do ich realizacji.

      Usuń
  13. Szczera prawda wyłożona gładko na stół, czarno na białym. Znienawidzony przedmiot przez zdecydowaną większość ludzi, którzy nie wierzą z nim żadnej przyszłości, w dodatku w żadnym stopniu nie determinujący o tym czy dana osoba jest mądra, czy też nie. Nierzadko kiedy humanista może z łatwością zagiąć "super matematyka fizyka" w zwykłej rozmowie, poprzez rozbudowane poglądy i umiejętności socjalne. Szkolnictwo, zwłaszcza polskie, jest chyba jednym z najgorzej zaprojektowanych etapów człowieka. 90% czasu marnuje na uczeniu się rzeczy kompletnie nieprzydatnych i niepraktycznych, tylko po to, żeby musieć to wszystko nadrabiać kiedy faktycznie będzie to potrzebne, co znowu wiąże się z marnowaniem czasu, który de facto powinien być przeznaczony na to właśnie w szkole /Mikołaj

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jako człowiek anty matematyczny nasłuchałam się tyle o tej matematyce, że masakra. Bardzo duża liczba osób powiada mi, że jak mam 3 z matematyki to już moja przyszłość jest skończona, no why?

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze powiedziane!
    :)
    Mój blog: niezwyklezyciesamotnejdziewczyny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci, że odwiedziłeś/aś moje małe miejsce w sieci. Jest mi niezmiernie miło, że zdecydowałeś/aś się napisać komentarz. Liczę na kilka ciepłych słów z Twojej strony, a także na odrobinę konstruktywnej krytyki.

Do zobaczenia następnym razem!