31 mar 2016

Człowiek chorowitek

Wiecie jak to jest spać do 13:00? Ja niestety wiem. Dlaczego niestety? Bo w nocy wstawałam chyba z pięć razy, żeby zrobić coś z moim zakatarzonym nosem i piekącym gardłem. Tak, jestem chora. Smarkam dalej niż widzę. Masakra... W tej chwili oczekuję współczucia. Zrozumcie to. No. Żartuję, chomiczki.
Ech, czuję się jak flak. Zero życia, zero energii do zrobienia czegokolwiek. Kark mnie boli. Wszystko mnie boli :( Ciężkie życie chorego człowieka. W tym momencie słucham przepięknej piosenki w wykonaniu kochanego Edzia.
Czuję, że ten post jest najgorszym, jaki w życiu napisałam. Cóż, czasem i takie się zdarzają. Żeby nie było tu tak pusto, wstawię parę ładnych obrazków, które udało mi się znaleźć. Przy okazji... Znacie jakieś super sposoby na przeziębienie?
Serdecznie dziękuję za 100 obserwatorów! Tyle Was już u mnie jest... Niesamowite.
- - -

27 mar 2016

Kurczaczki i zajączki

Witam Was moi drodzy!
Dziś mamy dzień szczególny, bowiem obchodzimy święto Wielkiej Nocy. Z tej okazji, życzę Wam z całego serduszka dużo radości oraz uśmiechu. Abyście pokonali swoje słabości i stali się silniejsi w swoich przekonaniach. Zdrówka, jak ja to powtarzam - ono jest najważniejsze! Wielu miłych chwil, spędzonych w gronie najbliższych i smacznych potraw na stole. Realizujcie swoje cele, ciągle się rozwijajcie i nie marnujcie dni na bezczynnym siedzeniu (tyczy się to również mojej osoby). Non stop szukajcie, próbujcie nowych rzeczy. Starajcie się być jak najlepszą wersją siebie. Przyswajajcie nowe wartości, a także obdarowujcie dobrem innych ludzi. Zapomnijcie o wszelkich smutkach i najzwyczajniej zacznijcie się cieszyć z każdej chwili!
Wszystkiego dobrego!

22 mar 2016

Wszystko to minie...

Coraz częściej zastanawiam się nad tym, dlaczego zbiorowość ludzka ma tendencję do oceniania innych na podstawie ich wyglądu, gadżetów, ogólnego majątku? Czemu na twarzach wielu osób (uważanych powszechnie za "przywódców" danej grupy społecznej) pojawiają się wredne uśmieszki, świadczące o wyższości i przewadze nad resztą? Wydaje mi się, że to nieodpowiednie towarzystwo lub co gorsza wychowanie, świadczy właśnie o takim zachowaniu.
Powiedzmy sobie prosto z mostu. Czy wolelibyście być biednymi, o przecudownej osobowości ludźmi; czy też wpatrzonymi w siebie bogaczami? Szczerze wybieram tą pierwszą opcję. Co z tego, że jesteś majętny, kiedy tak naprawdę Twoja osobowość jest zepsuta? Nie lubię ludzi, którzy szpanują bucikami z najwyższej półki cenowej; którzy okropnie "obnażają" się swoimi pieniędzmi. To puste i przykre.
Może w tej chwili wyjdę na taką, którą kieruje po prostu zazdrość. Uroczyście oświadczam, że tak nie jest. Kieruję się cytatem z fraszki Jana Kochanowskiego: "Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława. Wszystko to minie jak polna trawa. Naśmiawszy się nam i naszym porządkom, wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.". Po śmierci, nikt nie będzie się zastanawiał nad tym, czy byliśmy milionerami, czy też bankrutami. Potraktują nas jak człowieka. Taka jest rzeczywistość.

15 mar 2016

Wiosno, przyjdź!

Ach, z dnia na dzień coraz bardziej wyczekuję wiosny. Uwielbiam czas, gdy natura budzi się do życia; kiedy świat staje się coraz to bardziej kolorowy. Zwykle niezwykły, po prostu piękniejszy. Bardzo mi tego brakuje od dobrych kilku miesięcy, dlatego też mam cichutką nadzieję, że to już niedługo nastanie ten cudowny moment. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze troszkę będę musiała poczekać na słoneczko, jednak głęboko wierzę, iż pomimo tych pochmurnych dni - humor będzie mi dopisywał :)
Ostatnio przeżywam kryzys egzystencjalny. Chcę, aby jak najprędzej minął! Nie mam zamiaru użalać się nad sobą przez wieczność. Wpadłam na pomysł zadbania o siebie; o zdrowie, ciało... Od wczoraj ćwiczę. Mam w sobie odrobinę determinacji oraz zapału, więc myślę, że mi się uda i przede wszystkim - wyjdzie mi to na dobre! Trzeba rozruszać kości po zimie.

Udało mi się wygrzebać parę zdjęć z okresu wiosenno-letniego.

10 mar 2016

Porozmawiajmy o szkółce

Skoro sobie tak siedzę i odrabiam "krulofą nauk", postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią odnośnie edukacji. Poprzedni post, dotyczący matematycznego szaleństwa wzbudził w Was sporo emocji. Bardzo ładnie się wypowiadaliście na ten temat, za co serdecznie dziękuję! Przechodząc do tematu:
Szkoła. Pojęcie wszystkim doskonale znane. Może mniej lubiane. Dlaczego? Po prostu nie lubimy przebywać z tym budyneczku, który rzekomo ma nas zachęcić do poszerzania swojej wiedzy. Wiadomo, darmowa edukacja (nie wliczając do tego pierdyliarda składek na ksero i inne duperele); przemili ludzie, z którymi można rozmawiać godzinami (ekhem, ekhem) oraz nauczyciele, wyżywający się na swych uczniach pod postacią (znowu pierdyliarda) kartkówek i sprawdzianów w ciągu jednego dnia. Po co rozkładać? Lepiej napisać wszystko od razu, żeby mieć z głowy. Z 5-ciu przedmiotów... W poniedziałek.
I wcale nie dajcie się zwieść tym uśmiechniętym buziom na okładkach książek. To pułapka, z której nie ma szans na ucieczkę. Wiecie, czym najbardziej się stresuję? Właśnie szkołą. Aha! Czyli to ONA wpędza mnie do grobu? Na to wygląda.
Każdy czegoś wymaga, każdy oczekuje tego, że będziesz się zachowywał tak i tak. Jeżeli twoje poglądy nie zgadzają się z poglądami nauczyciela - masz przechlapane. Większości z nich, najzwyczajniej nie da się przekonać. Musi być tak, jak oni chcą. W przeciwnym razie wylądujesz u dyrcia lub otrzymasz niewinną uwagę do dziennika i zrujnowaną reputację w oczach każdego naukowca magistra. Najchętniej by Cię oblali i sprawili, abyś do końca swych marnych dni przesiadywał na tyłku, obładowany tonami książek, encyklopedii, atlasów i innych kartek ze wzorami.
Kurczę, dlaczego w szkole nie może być spokojnie i miło? Czemu tak wiele osób zachowuje się chamsko, w tak perfidny sposób wykorzystując Twoje słabości? Niech pomyślę... Bo ludzie to świnie. Tyle w temacie.
Tak, teraz narzekam... A co będzie za kilka lat? Pewnie powiedzą, że za tym tęsknię. Czy będę? To się okaże.
Ale nie sądzę, żeby tak było... Zbyt wiele cierpień.
- - -

4 mar 2016

Matematyka krulofą nauk

Ostatnimi czasy coraz częściej słyszę: 
Po humanie nie znajdziesz porządnej pracy. Pozostanie Ci tylko McDonald's
Musisz wybrać się na studia o podobnym pokroju, co klasa w liceum
Będziesz kolejnym psychologiem, prawnikiem?
Musisz być taka i taka, musisz robić to i to
- - -
Coś Wam powiem...
NIC NIE MUSZĘ.

Nic (kurde) nie muszę. To moje życie i to właśnie JA decyduję o swoim dalszym losie. W chwili obecnej jestem na profilu matematyczno-fizycznym. Czy to oznacza, że zabiorę się za rachunek różniczkowy i obliczanie prędkości? Nie. Swoją drogą, przedstawiam Wam poniżej fragment artykułu, znalezionego przypadkiem w internecie:

"Za to absolwenci matematyki nie szukają pracy. Pracodawcy wiedzą, że matematyk, z wykształconymi umiejętnościami analitycznego i syntetycznego myślenia, to dobry pracownik, którego warto zatrudniać."

Po powyższym tekście, na myśl nasuwają mi się dwa, dość konkretne słowa...
GÓWNO PRAWDA.

Dobra, bądź sobie tym umysłem ścisłym. Bądź sobie absolwentem matematyki. Jednak nie znaczy to, że od tak, poprzez pstryknięcie palca znajdziesz pracę. Będąc na rozmowie kwalifikacyjnej nie wystarczy podanie papierka do ręki. Ważna jest również umiejętność zaprezentowania się z jak najlepszej strony! Poprawna polszczyzna, maniery, odpowiedni ubiór... Czy to nie jest istotne? Masz superextrafenomenalne wykształcenie - ciesz się z tego. Jednak, gdy wyglądasz jakby przed chwilą walnął w Ciebie traktor i zachowujesz się jak typowy wieśniak - sorry.
W społeczeństwie panuje przekonanie, że jeśli dana osoba uwielbia matematykę, zachwyca się ułamkami i innymi pierdołami uważa się ją za przysłowiowego lamusa i no life'a. Niewiele jest prawdy w tym stwierdzeniu, aczkolwiek muszę przyznać, że tego typu ludzie istnieją i nie są zbyt pozytywnie postrzegani. Pewnie teraz wyszłam na kompletną kretynkę, ale wiecie co? Wolę być kretynką niż zamkniętą w czterech ścianach zagorzałą fanką LOL'a, która całymi dniami pyka na laptopie i wkurza się, gdy mama wejdzie do pokoju. Amen.

Wyczuwam bulwers... Ale nie będę tego ukrywać.
Podsumowując: Jak się chce, to można. Można wszystko. Nie musisz być wybitnym matematykiem, aby zdobyć uznanie ze strony innych ludzi. Jeżeli czujesz się dobrze z tym, co w tym momencie robisz - rób to dalej i przekonuj do tego swoje otoczenie. Wybitnych umysłów jest od groma, ale większość z nich to nic nie reprezentujący sobą ludzie. Liczy się tylko matematyka.
Ekstremalne przypadki.